GSB #5: Schronisko Markowe Szczawiny - schronisko na Hali Krupowej:
CZEŚĆ! Góra

6:00. Budzik dopomina się początku porannych rytuałów. Ulegam jednak miękkości łóżka i wyleguję się jeszcze chwilkę. Ewentualnie trochę dłużej. Ale Babia Góra czeka. W końcu to dziś, szczyt szczytów GSB, Królowa Beskidów.

Podejście do przełęczy Brona powoduje przyspieszenie oddechu, lecz marzenie o chłodzącym wietrze hulającym na grani pcha do góry. W końcu Babia Góra to Matka Niepogody. I moja wielce reprezentatywna liczba odwiedzin na jej szczycie (jedno letnie wejście), potwierdzała, że tam zawsze wieje. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna. Skąpany w porannym słońcu szlak, zdołał się już nagrzać, a kosówka porastająca okolice ścieżki, szczelnie osłaniała przed nikłymi podmuchami wiatru. Szykowało się pełne potu i łez podejście. Całe szczęście widok na Tatry w pełni rekompensował niewygody upalnej wędrówki.

Spojrzenie w kierunku Przełęczy Brona
Szczyt Babiej Góry

Na szczycie Diablaka (1725 m npm) zebrało się już parę osób. Chwila przerwy na zdjęcia, telefony, uzupełnienie energii i pora, by w przeciwieństwie do większości ludzi, ruszyć w dół, w kierunku przełęczy Krowiarki. Wreszcie jacyś turyści idący naprzeciw. Wielka odmiana na GSB, wyczekiwana z radością. I z ogromnym uśmiechem można wykrzyczeć górskie CZEŚĆ! do zmierzającej postaci. CZEŚĆ! Im bliżej parkingu, tym więcej turystów. Godzina w końcu jeszcze wczesna, jak nie bardzo wczesna, więc ze spokojem dadzą radę wejść i w porę wrócić. CZEŚĆ! Płyty, kamienie, dawne słupki graniczne (z literkami S i D) i cały czas w dół. CZEŚĆ! Kolana znowu obrywają. Całe szczęście jest od kogo zebrać trochę podziwu, pocieszyć, że szczyt, albo chociaż punkt widokowy jest już blisko. CZEŚĆ! Piękny punkt widokowy położony na wierzchołku nazwanym Sokolica (1307 m npm). Mam całe pasmo Babiej, CZEŚĆ!, jak na dłoni. Chwila odpoczynku, napatrzenie się na przebytą drogę i ucieczka przed kolejną CZEŚĆ! grupą turystów zmierzających na szczyt. TO WY SIĘ ZNACIE?! – stanął jak wryty maluch, gdy z jego rodzicami wymieniliśmy się górskim pozdrowieniem. Ale chyba to i tak lepsza reakcja, niż – „Dzień dobry” – usłyszane od kogoś o kilka lat młodszego (chyba, że granica –naście/-dzieścia lat jest tak ogromna jak słynna przepaść pomiędzy Granatami na Orlej Perci). Wysoki stopień. CZEŚĆ! Kolejny schodek. CZEŚĆ! Kolana bolą coraz mocniej. CZEŚĆ! Czy ja ostatnio narzekałem, że mijam, CZEŚĆ!, za mało, CZEŚĆ!, ludzi na, CZEŚĆ! szlaku? Chyba jednak nie o to chodziło. CZEŚĆ!

Pasmo Babiej Góry z Sokolicy

Przełęcz Krowiarki (1012 m npm), duży parking, pieczątka w notesie, zimny sok z lodówki i można ruszać na Halę Krupową. Czyli w przeciwnym kierunku niż wszyscy. Kompletna cisza, a o tym, że czerwony szlak idzie dalej, podpowiada jedynie tablica o kardynale Karolu Wojtyle, który właśnie w Paśmie Policy spędził ostatnie chwile przed wyjazdem na konklawe.

Pieczątki z Przełęczy Krowiarki

Cisza. Spokój. Beskidzki ciemny las. I wąska ścieżka wijąca się pomiędzy drzewami, pokrzywami. Wspinająca się w górę, kusząca ogromnymi połaciami jagód i widokami na Babią. Polica (1369 m npm), pierwsi mijani ludzie i morze uschniętych drzew, ofiar silnych wiatrów z Bożego Narodzenia w 2013 roku.

Diablak z Pasma Policy

Szeroka droga prowadzi przez łąki, wprost na Halę Krupową. Na horyzoncie Tatry, wokół połacie dzikich kwiatów i drewniane schronisko pośrodku tego raju. O niesłusznym braku popularności pasma Policy nich świadczy fakt, że w osiemnastoosobowym pokoju nocuję sam.

Schronisko na Hali Krupowej

One thought on “GSB #5: Schronisko Markowe Szczawiny - schronisko na Hali Krupowej:
CZEŚĆ! Góra

Dodaj komentarz