Choroba nizinna

O chorobie wysokościowej słyszał pewnie każdy, kto choć minimalnie interesuje się himalaizmem, albo alpinizmem. W skrócie, z rozrzedzonego powietrza na wysokościach przekraczających 2500 m npm organizm nie jest w stanie czerpać wystarczającej ilości tlenu. Na skutek tego, u osób przebywających na takich wysokościach, a nie posiadających odpowiedniej aklimatyzacji, występuje znużenie, bóle głowy, nudności, wymioty, brak apetytu. W skrajnych przypadkach prowadzi do śmierci.

Niepoznaną, lecz równie groźną, jest choroba nizinna. Pierwsze objawy pojawiają się po powrocie do domu z górskiego wypoczynku. Grupą najbardziej zagrożoną są osoby oglądające wschód lub zachód słońca w górach, te, które poznały klimat wieczorów w schronisku, śpiące w bazach namiotowych pod rozgwieżdżonym niebem, a szczególnie te, które w górskich wędrówkach odnalazły wewnętrzny spokój. Po powrocie na niziny, chory próbuje odnaleźć tamte wspomnienia w codziennym życiu. Zaczyna się niewinnie, od przeglądania własnych zdjęć, ewentualnie podglądania fotografii zamieszczonych na łamach portali górom poświęconych. Przy braku możliwości powrotu w góry, objawy nasilają się. Mijane iglaki wydają się być kosówką znad Wielkiego Stawu Polskiego, wiatr przynosi zapach Bieszczad, a poranna mgła przypomina chmury zalegające pod Śnieżką. Myśli mimowolnie odpływają w górskie rejony, planując kolejną wyrypę. Pogłębiająca się choroba nizinna przynosi nowe symptomy. Nogi szukają nawet najmniejszego wzniesienia, tylko po to aby poczuć palenie w udach, tatrzańskie kamerki są startową stroną przeglądarki, a myśli o kolejnej przygodzie pojawia się już podczas powrotu z gór do domu, lub co gorsza, podczas schodzenia do podgórskiej cywilizacji jeszcze przed zakończeniem wyrypy. Stanem wybitnie alarmującym, jest mimowolna wiedza dotycząca kolorów szlaków wraz z sugerowanym czasem przejść w jakimkolwiek paśmie górskim, niemożność prowadzenia rozmowy na tematy inne niż związane z górami, czy duszenie się na wysokości zasobnej w tlen atmosferyczny.

Więc jeśli, drogi Czytelniku, choć jeden z wyżej wymienionych objawów uwydatnił się u Ciebie, powinieneś niezwłocznie skonsultować się z lekarzem, podjąć próby leczenia, lub po prostu pojechać w góry.

One thought on “Choroba nizinna

  1. oO. w końcu ktos opisał mój beznadziejny przypadek. A myślałam już, że jestem zupełnie sama ze swoją przypadłością…
    U mnie są jeszcze symptomy typu: podlewam przydomowe kwiaty i widzę górskie strumyki… Nie jest lekko w płaskiej, środkowej Wielkoposce : )

Dodaj komentarz